Karleksmums: miłosna pychotka

2018-11-07 | Skandynawia | Brak komentarzy

Nie możemy narzekać w tym roku na jesienną pogodę, co nie znaczy, że nie trzeba sobie trochę uprzyjemniać tych krótkich dni i na poprawę humoru upiec na przykład Karleksmums, czyli szwedzkie ciasto miłości. Bo karlek znaczy miłość 😉

Składniki:

140 g masła
2 szklanki mąki pszennej
4 łyżki kakao
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
duża szczypta soli
2 duże jajka
3/4 – 1 szklanki drobnego cukru do wypieków
180 ml mleka
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej. Masło roztopić w małym garnuszku, przestudzić.

W misie miksera umieścić jajka, cukier i wanilię. Ubić do połączenia się składników i otrzymania jaśniejszej piany – nie ubijać na sztywno! Dodać mleko i roztopione masło, zmiksować. Bezpośrednio do misy miksera przesiać mąkę pszenną, proszek do pieczenia, kakao i sól. Wymieszać rózgą kuchenną (nie używać miksera) tylko do połączenia się składników, nie dłużej.

Formę o wymiarach 23 x 33 cm wysmarować masłem i wyłożyć papierem do pieczenia. Przełożyć do niej ciasto, wyrównać. Piec w temperaturze 175ºC bez termoobiegu przez około 14 – 17 minut lub do tzw. suchego patyczka. Wyjąć, wystudzić.

Polewa czekoladowa:

120 ml śmietany kremówki 30%
3 łyżki zaparzonej, mocnej kawy
110 g gorzkiej czekolady, posiekanej
30 g masła
W małym garnuszku umieścić śmietanę kremówkę i kawę, podgrzać prawie do wrzenia i natychmiast zdjąć z palnika. Dodać czekoladę, masło, wymieszać i odstawić na 2 minuty. Po tym czasie wymieszać do powstania gładkiego sosu czekoladowego.

Dodatkowo:

1 szklanka wiórków kokosowych
Wystudzone ciasto polać gęstniejącym sosem czekoladowym, równo go rozprowadzić. Posypać wiórkami kokosowymi i odstawić do stężenia polewy. Pokroić w kwadraty i podawać.

To co, do dzieła! 🙂

 

Przepis pochodzi ze strony mojewypieki.com

Zdj. główne: Tina Stafrén/imagebank.sweden.se

Magdalena Śliżewska

"Może faktycznie to nie my wybieramy nasze podróże, tylko one nas?"- napisała dziennikarka i podróżniczka Martyna Wojciechowska. Coś w tym jest. W końcu dziwnym splotem okoliczności to Skandynawia wybrała mnie... Od kilkunastu lat pracuję w szwedzkiej firmie Stena Line i dzięki temu mam możliwość poznawać tamte strony. A biorąc pod uwagę, że jako absolwentka dziennikarstwa jestem bardzo ciekawska, chłonę tę wiedzę zawsze z wielką chęcią. I z równie dużą przyjemnością podzielę się nią z Wami ;)

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.