Pamiątki ze Skandynawii

2015-08-06 | Skandynawia | 1 komentarz

Nie wiem, jak Wy, ale ja uwielbiam z każdej podróży wrócić z jakąś małą pamiątką. Najchętniej z magnesem na lodówkę albo regionalnym winem czy jakimś innym smakołykiem. I w związku z tym zaczęłam się zastanawiać, co by było warto przywieźć ze Szwecji…

Jeżeli chodzi o produkty  tzw. jadalne czy mówiąc po polsku spożywcze, to zdecydowanie warto rozważyć zakup borówek (lingon), które Szwedzi dodają dosłownie do wszystkiego! Do mięs, serów, placków ziemniaczanych, etc. Kupuje się je przeważnie w 1-1,5 kg wiaderkach, a ponieważ cieszą się ogromną popularnością, więc i cena jest w miarę przystępna.  Za wiaderko zapłacimy około 30 sek (jakieś 15 pln). Jak to mówi Tomasz: Borówki? To jest „must have” ze Szwecji!

Natomiast na mojej liście zakupów znajduje się też kawa Gevalia, batoniki Kex (rozpływają się w ustach) i czekolady Marabou. Te ostatnie produkują w przeróżnych kombinacjach smakowych. Pyszności! I choć naszym wyrobom Wedla również niczego nie brakuje, to z tych dwóch firm chyba moim numerem jeden jest jednak Marabou…

Lubicie śledzie? Bo Szwedzi je wręcz kochają. I potrafią naprawdę przyrządzać je na setki sposobów. Czasami myślę, że my nie wykorzystujemy potencjału tej ryby, a szkoda. A więc może warto zakupić sobie właśnie taki przysmak? Chyba, że… Kiszone śledzie surströmming. Pamiętacie mój wpis z marca na ich temat? O rany… Najlepszy prezent z podróży dla nieznośnego sąsiada lub wścibskiej koleżanki z pracy 😉

Poza pamiątkami „jadalnymi”, można także  przywieźć sobie jakiś gadżet z łosiem (o tym fenomenie też już wcześniej pisałam), diabelnie drogi wyrób ze szkła (ręczna robota, piękne misterne cuda) albo drewnianego konika o nazwie Dalahäst. To ręcznie strugane i malowane figurki z drewna sosnowego. Produkuje się je w centralnej części Szwecji w regionie Dalarna. Podobno konik z Dalarna to najbardziej rozpoznawalny symbol Szwecji. Tradycją jest wręczanie tej figurki w prezencie. No cóż, niestety jeszcze nie jestem szczęśliwą posiadaczką konika, liczę jednak na to, że w końcu ktoś mi go podaruje…  A do tego dorzuci nowe Volvo XC90 z bagażnikiem pełnym czekolad Marabou. To co, znajdzie się jakiś chętny?

Marabou

Magdalena Śliżewska

"Może faktycznie to nie my wybieramy nasze podróże, tylko one nas?"- napisała dziennikarka i podróżniczka Martyna Wojciechowska. Coś w tym jest. W końcu dziwnym splotem okoliczności to Skandynawia wybrała mnie... Od kilkunastu lat pracuję w szwedzkiej firmie Stena Line i dzięki temu mam możliwość poznawać tamte strony. A biorąc pod uwagę, że jako absolwentka dziennikarstwa jestem bardzo ciekawska, chłonę tę wiedzę zawsze z wielką chęcią. I z równie dużą przyjemnością podzielę się nią z Wami ;)

Zostaw odpowiedź dla LatekHotels Anuluyj odpowiedź

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.