Happy Valentine’s Day

Na promie | Brak komentarzy

Nie mogę w to uwierzyć… Dopiero pisałam tekst Miłość i inne używki (na temat ubiegłorocznych Walentynek), a tu proszę, okazuje się, że od tamtej pory już minął rok! Czy ktoś mógłby choć na chwilę wcisnąć na jakimś magicznym pilocie pauzę? 😉

W tym roku firma Stena Line dla wszystkich zakochanych, przyjaciół czy choćby tylko znajomych również przewidziała atrakcyjną ofertę na okres Walentynek.

A picture of a romantic couple on a date in Gdansk

Pierwsza wersja to rejs bez schodzenia na ląd, do wyboru jest pięć terminów (5, 6 oraz 11, 12, 13 lutego). Promocja głosi, że dwie osoby płyną w cenie jednej. W tym oczywiście kabina dwuosobowa bez okna Comfort Class oraz zabawa do białego rana. Do rejsu można sobie dokupić wejście do strefy Spa, posiłki, etc. Bo po całonocnej imprezie miło by było zrelaksować się w jacuzzi czy saunie… Prawda?

Drugi scenariusz dotyczy wyjazdu z noclegiem w hotelu Arkipelag. Płyniemy całą noc do Karlskrony, rano schodzimy ze statku, mamy cały dzień na zwiedzanie miasta, nocleg w hotelu ze śniadaniem i potem powrót rejsem dziennym do Gdyni.

Walentynki, co jest oczywiście logiczne, kojarzą nam się wyłącznie ze stanem zakochania, wszelkimi miłymi niespodziankami dla naszej drugiej połówki czy rejsem w parach, ale… No właśnie. W sumie nic nie stoi na przeszkodzie, aby skorzystać z atrakcyjnej ceny i popłynąć sobie w tym okresie nie będąc ani zakochanym ani sparowanym!

Rok temu pisałam Wam, skąd się w Polsce wzięło to święto. Napływające zza oceanu różne tradycje mają u nas zarówno swoich zwolenników jak i przeciwników. Walentynki to akurat miła tradycja, poza tym nikt nikogo nie zmusza do celebrowania tego czy innego święta wbrew jego woli. Przynajmniej mam taką nadzieję…

A Wy jak tam, robicie jakieś specjalne plany na ten dzień? Coś szalonego albo nietypowego? Dajcie znać, podzielcie się z innymi, nie bądźcie tacy 😉

I tradycyjnie przy tym święcie podrzucam oldskulowy już przebój o miłości z filmu Cztery wesela i pogrzeb 😉

Magdalena Śliżewska

"Może faktycznie to nie my wybieramy nasze podróże, tylko one nas?"- napisała dziennikarka i podróżniczka Martyna Wojciechowska. Coś w tym jest. W końcu dziwnym splotem okoliczności to Skandynawia wybrała mnie... Od kilkunastu lat pracuję w szwedzkiej firmie Stena Line i dzięki temu mam możliwość poznawać tamte strony. A biorąc pod uwagę, że jako absolwentka dziennikarstwa jestem bardzo ciekawska, chłonę tę wiedzę zawsze z wielką chęcią. I z równie dużą przyjemnością podzielę się nią z Wami ;)

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.