Uwaga, rekin za burtą!

Na promie | 2 komentarzy

Ta historia wydarzyła się naprawdę w porcie Stena Line w Fishguard.
To był zwykły grudniowy poniedziałek. Prom Stena Europe właśnie cumował do nabrzeża w Fishguard. Nagle jeden z członków załogi Daniel Williams zauważył, że coś porusza się w wodzie, coś naprawdę dużego. Okazało się, że to był rekin!
Daniel Williams pracuje w Stena Line od jedenastu lat i nigdy nie widział czegoś podobnego. Ten gatunek rekina, znany jako kosogon, zwykle trzyma się jakieś 40 do 50 mil od brzegu. Charakterystyczny dla tej ryby jest wydłużony górny płat płetwy ogonowej (stąd jego inna nazwa: lis morski). Poluje na ryby zaganiając je w zwarte stada, po czym uderzeniami ogona ogłusza i chwyta ofiary. Z racji swoich gabarytów (osiągają maksymalnie 7,6 m długości przy ciężarze ciała około 350 kg) stanowi realne zagrożenie dla człowieka, choć jak do tej pory nie odnotowano takiego ataku.

Skąd więc rekin wziął się pomiędzy Stena Europe a dokiem w Fishguard? Prawdopodobnie zabłądził w pogoni za pożywieniem.
Gdy Daniel zobaczył tę wielką rybę w wodzie, nie wiedział, co robić. W pierwszej chwili pomyślał, że to morświn, ale się w końcu zorientował, że to rekin, który został uwięziony między nabrzeżem a statkiem.


Kapitan Stena Europe Richard Davies został szybko poinformowany o niespodziewanym gościu, zatrzymał silniki statku myśląc, że rekin przepłynie pod promem z powrotem do morza, ale on wciąż nie mógł znaleźć drogi ucieczki.
Starając się pomóc uwięzionej rybie kapitan Davies odsunął prom od ściany nabrzeża i dzięki temu rekin mógł w końcu uciec. Ryba odpłynęła w ogólnym stanie dobrym.
Te gatunki ryb nie pojawiają się w wodach przybrzeżnych, prawdopodobnie nasz gość trafił do portu w poszukiwaniu pożywienia. W każdym razie cieszymy się, że cała historia zakończyła się szczęśliwie.

A Wy mieliście okazję kiedykolwiek spotkać jakąś wielką rybę lub ssaka morskiego? 🙂

Magdalena Śliżewska

"Może faktycznie to nie my wybieramy nasze podróże, tylko one nas?"- napisała dziennikarka i podróżniczka Martyna Wojciechowska. Coś w tym jest. W końcu dziwnym splotem okoliczności to Skandynawia wybrała mnie... Od kilkunastu lat pracuję w szwedzkiej firmie Stena Line i dzięki temu mam możliwość poznawać tamte strony. A biorąc pod uwagę, że jako absolwentka dziennikarstwa jestem bardzo ciekawska, chłonę tę wiedzę zawsze z wielką chęcią. I z równie dużą przyjemnością podzielę się nią z Wami ;)

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.