Allemansrätten, czyli urlop pod namiotem

Skandynawia | Brak komentarzy

Słyszeliście kiedyś o allemansrätten (prawo wszystkich ludzi)? To prawo obowiązujące w Norwegii (allemannsretten), Szwecji (allemansrätten) i Finlandii (jokamiehenoikeus) mówiące o tym, że każdy człowiek ma prawo do kontaktu z naturą. A wypływa z przekonania, że człowiek jest integralną częścią przyrody, natomiast cywilizacja powinna z nią współistnieć, a nie rywalizować.

Na podstawie tego prawa każdy człowiek może korzystać z lasów, zarówno państwowych, jak i prywatnych, zbierać w nich grzyby, jagody, kwiaty, chodzić po górach, pływać w rzekach czy w jeziorach. Turyści zaś mogą rozbić namiot w dowolnym niemal miejscu, włączając w to teren prywatny, pod warunkiem jednak, że ich obecność nikomu nie będzie przeszkadzać i nie naruszy prywatności właściciela danego terenu. Nocować można jedną noc. W przypadku dłuższego pobytu, trzeba już zapytać o zgodę właścicieli. Biwakować można co najmniej 150 metrów od najbliższego domostwa. Nie ma również problemu z psem czy kotem. W tym przypadku trzeba oczywiście pilnować pupila i po nim sprzątnąć.

Jest też przepis stanowiący o rozpalaniu ogniska. W lasach i ich pobliżu nie wolno tego robić w okresie od 15 kwietnia do 15 września.

Korzystanie z tego bądź co bądź niezwykłego jak dla nas prawa, wymaga poszanowania natury oraz innych ludzi. Oczywiście niedopuszczalne jest śmiecenie i niszczenie bardzo ważnej dla Skandynawów przyrody. Niby wszystkie te argumenty są oczywiste, a jednak trzeba o nich przypominać…

Osobiście nie miałam jeszcze okazji nocować w Skandynawii w ten sposób, ale coraz częściej się nad tym zastanawiam. W połączeniu z wypadem z rowerem (wciąż zazdroszczę Marysi, która zdecydowała się na samotną wyprawę przez Szwecję do Danii i przejechała na swoim jednośladzie aż 570 km: artykuł), to  może być rzeczywiście tani (względnie, bo w końcu mówimy o Skandynawii) urlop, a na pewno niezwykła przygoda.

Trochę zazdroszczę naszym sąsiadom zza Bałtyku tej więzi z naturą, a już na pewno życia w stylu lagom i pozostałych aspektów, o których kiedyś już Wam pisałam na naszym blogu. Albo Duńczykom ich hygge (Dorota też o tym opublikowała świetny artykuł o tutaj).

Myślicie, że udałoby się coś z tego wprowadzić na nasze “podwórko”? 😉

Źródło wykorzystane przy pisaniu tekstu: Wikipedia

Zdj. główne: Clive Tompsett/imagebank.sweden.se

Zdj. łódki: magsli

 

Magdalena Śliżewska

"Może faktycznie to nie my wybieramy nasze podróże, tylko one nas?"- napisała dziennikarka i podróżniczka Martyna Wojciechowska. Coś w tym jest. W końcu dziwnym splotem okoliczności to Skandynawia wybrała mnie... Od kilkunastu lat pracuję w szwedzkiej firmie Stena Line i dzięki temu mam możliwość poznawać tamte strony. A biorąc pod uwagę, że jako absolwentka dziennikarstwa jestem bardzo ciekawska, chłonę tę wiedzę zawsze z wielką chęcią. I z równie dużą przyjemnością podzielę się nią z Wami ;)

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.