Eksperyment społeczny

Skandynawia | Brak komentarzy

Jakiś czas temu przewodniczka Marta (ja to mam z nimi dobrze) podesłała mi ciekawy link. Dotyczył pewnego eksperymentu społecznego, który przeprowadziła w Polsce firma IKEA. Zakładam, że ta szwedzka marka jest wszystkim mniej lub bardziej znana 😉 Zresztą na naszym blogu też już o niej pisaliśmy tutaj.
Pewnie IKEA ma zarówno swoich wielbicieli, jak i przeciwników. Niektórzy mówią, że jakość ich mebli jest kiepska, a ceny wcale nie takie niskie. Osobiście jestem pod wrażeniem ich sprytnych rozwiązań, minimalizmu i dodatków. I oczywiście tego, że każdy jest wstanie sam złożyć kupione u nich meble. A będąc na terenie sklepu czuję się zupełnie jak w Szwecji. W restauracji serwują tamtejsze przysmaki, a w sklepiku można zaopatrzyć się w dobrze nam znane artykuły spożywcze. Pomijając wszelkie animozje, muszę przyznać, że wspomniany eksperyment wyszedł naprawdę świetnie. Powiem więcej, oglądając go można się nawet wzruszyć.
IKEA zaprosiła do udziału ludzi, którzy są sąsiadami, ale przychodząc na spotkanie o tym nie wiedzą. Zostają usadzeni do siebie plecami i nie widzą się nawzajem. Po prostu rozmawiają i starają się trochę lepiej poznać. W eksperymencie biorą udział osoby starsze, młodzi i nawet mała dziewczynka. Całość wypada bardzo wiarygodnie, pewnych emocji, które następują po odwróceniu i wyjaśnieniu całej sytuacji, nie da się zagrać. Przynajmniej tak myślę. Zresztą sami zobaczcie:

Ta historia uświadomiła mi, jak mało wiemy o swoich sąsiadach. Zamykamy się w czterech ścianach i poza grzecznościowym: dzień dobry na klatce, w garażu, etc., nie podejmujemy żadnego dialogu. Nie chcę uogólniać, są na pewno też inne przypadki. Ale podejrzewam, że ten pierwszy scenariusz jednak przeważa.
A przecież już Halina Kunicka i Alibabki śpiewały:

W każdym razie podoba mi się nowy (a może stary?) przekaz marketingowy IKEA. I lubię ten moment we wrześniu, kiedy ze skrzynki na listy wyciągam nowy darmowy katalog.

W tym roku hasło: projektujemy dla zwykłych ludzi w prawdziwym życiu jest bardzo trafione. Ja to przynajmniej kupiłam w 100%. A już najbardziej mi się podoba tekst końcowy:
Miłego dnia! I nie martw się, jeśli rozgotujesz makaron. Zwykłym ludziom to się zdarza.
Mnie się przytrafiło nie raz, a Wam? 😉

Magdalena Śliżewska

"Może faktycznie to nie my wybieramy nasze podróże, tylko one nas?"- napisała dziennikarka i podróżniczka Martyna Wojciechowska. Coś w tym jest. W końcu dziwnym splotem okoliczności to Skandynawia wybrała mnie... Od kilkunastu lat pracuję w szwedzkiej firmie Stena Line i dzięki temu mam możliwość poznawać tamte strony. A biorąc pod uwagę, że jako absolwentka dziennikarstwa jestem bardzo ciekawska, chłonę tę wiedzę zawsze z wielką chęcią. I z równie dużą przyjemnością podzielę się nią z Wami ;)

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.