Marindagen w Karlskronie

Skandynawia | Brak komentarzy

W Karlskronie 13 sierpnia 2016 odbywały się obchody święta o nazwie Marindagen (Dzień Marynarki Wojennej). Nasz kolega Michał, między innymi członek ekipy Facebook’owej, zapalony podróżnik i miłośników nowinek technologicznych, pojechał, zobaczył i oto, co nam opowiedział…
Magda: Byłeś w tym roku na obchodach Marindagen w Karlskronie. Jak wrażenia?
Michał: Ogromne wrażenie robi flota i reszta sprzętu, jakim dysponuje szwedzka marynarka wojenna. Poza okrętami podwodnymi można było wejść na pokład specjalistycznego statku do ratowania załóg z podtopionych okrętów podwodnych, który wyposażony był jak szpital.
Na czym w ogóle polegają obchody tego święta?
Raz na dwa lata Królewska Szwedzka Marynarka Wojenna otwiera podwoje Portu Wojennego w Karlskronie i udostępnia zwiedzającym ogromny teren portu, stoczni oraz jednostek pływających. Przez cały dzień organizowane są pozorowane bitwy, okręty są udostępnione do zwiedzania, zarówno te szkoleniowe jak i prawdziwe okręty wojskowe. Odbywają się warsztaty i ćwiczenia w czasie, których przebrani w specjalne kombinezony mogliśmy na przykład neutralizować plamę oleju.
Szwedzi biorą aktywny udział w tej imprezie?
To niesamowite, ale na Marindagen przyjeżdżają nawet Szwedzi z dalekiej północy, Norwegowie i Polacy. Szacunkowo w wydarzeniu bierze udział około 20 tysięcy osób, czyli tyle ile ma 2/3 populacji Karlskrony! Przyjeżdżają całymi rodzinami, rodzice z dziećmi, dziadkowie, młodzi ludzie, odbywa się parada z orkiestrą marynarki, która startuje spod kościoła Fryderyka na rynku.
Poleciłbyś to święto turystom?
Zdecydowanie tak. To wyjątkowa okazja, żeby zobaczyć od środka zabytkowy dok i hangar stoczni i przy tej samej okazji bardzo nowoczesny sprzęt wojskowy, podziwiać pokazy akrobatyczne myśliwców, przepłynąć się prawdziwą barką desantową i zjeść to, co jedzą żołnierze szwedzkiej armii.
A jak byś w skrócie zareklamował Marindagen?
To świetna okazja do spędzenia dnia w Karlskronie w nieco inny sposób. Dla osób, które były już w tym mieście kilka razy i oczekują czegoś nowego. Zdecydowanie polecam. Jest to nie mały wysiłek fizyczny, w tym roku w czasie samego zwiedzania portu przeszedłem ponad 10 kilometrów, ale dla lubiących aktywny wypoczynek, to nie będzie żaden problem.
Często odwiedzasz naszych sąsiadów zza Bałtyku. Bo Szwecja dla Ciebie to…?
Spokój. Często płynę do Szwecji odpocząć od codziennego zgiełku, mam swoje ulubione miejsce, tuż za Karlskroną. To stary i zapomniany sad, nad samym brzegiem morza. Miejsce bardzo tajemnicze, trochę jak z kryminału, ale ma niesamowicie pozytywną energię.
Dziękuję za rozmowę i zdjęcia z Marindagen, które dołączamy do wpisu!

 

Magdalena Śliżewska

"Może faktycznie to nie my wybieramy nasze podróże, tylko one nas?"- napisała dziennikarka i podróżniczka Martyna Wojciechowska. Coś w tym jest. W końcu dziwnym splotem okoliczności to Skandynawia wybrała mnie... Od kilkunastu lat pracuję w szwedzkiej firmie Stena Line i dzięki temu mam możliwość poznawać tamte strony. A biorąc pod uwagę, że jako absolwentka dziennikarstwa jestem bardzo ciekawska, chłonę tę wiedzę zawsze z wielką chęcią. I z równie dużą przyjemnością podzielę się nią z Wami ;)

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.