Międzynarodowy Dzień Kawy

Skandynawia | 2 komentarzy

W takim dniu, jak dzisiaj, nie mogło zabraknąć na naszym blogu tekstu o…kawie. Wiecie dlaczego? Na pewno tak, bo jak się okazuje to wcale nie Włosi czy Austriacy wypijają statystycznie najwięcej kawy rocznie, a właśnie mieszkańcy Skandynawii! Zresztą kto z Was jeszcze nie kojarzy słowa fika, koniecznie powinien zajrzeć do tego wpisu.
Parę lat temu Tomasz Walat napisał na ten temat świetny artykuł: Potok kawy, w którym wyjaśnia, jak ilość wypijanej kawy wpływa na styl życia, zwyczaje społeczne i kulturalne, a nawet na politykę w Skandynawii.
U Tomasza Walata czytamy, że:
„W popularnych na świecie skandynawskich kryminałach leje się hektolit­rami… kawa. W kultowej trylogii „Millennium” szwedzkiego pisarza Stiega Larssona pojawia się około stu razy w każdym tomie! Sam autor – podobnie jak jego główny bohater Mikael Blomkvist – pił ją niemal bez przerwy, co obok nałogowego palenia (wypalał do 200 papierosów dziennie) było przyczyną jego przedwczesnej śmierci.
Partnerka Larssona Eva Gabrielsson pisze w książce o ich wspólnym 32-letnim życiu, że niemal od dzieciństwa wypijali razem nadmierne ilości kawy i w ten sposób przyczynili się do „fantastycznych zysków szwedzkiej branży kawowej”. Honoriusz Balzac, jeden z najpracowitszych pisarzy w dziejach literatury, też podtrzymywał się podczas pisania piciem kawy i też lubił ją opisywać, ale nie dorównał Larssonowi, chociaż – jak sam powiedział – wypił 30 tys. filiżanek napoju. Balzac umarł w wieku 51 lat, Larsson – 50, obydwaj z powodu zawału. „Kawa była dla Larssona tym, czym był alkohol dla Charlesa Bukowskiego” – napisał po jego śmierci recenzent „The New York Timesa” David Kamp.
Kawy nie brakuje także w powieściach Camilli Läckberg, obecnej królowej zbrodni, która bardzo realistycznie opisuje życie szwedzkiej prowincji. Kawa towarzyszy każdemu spotkaniu, a jeśli się jej nie poda, to znaczy, co podkreśla autorka, że gość nie jest mile widziany. Współczesna czarna polewka.
W krajach nordyckich najwięcej kawy pije się ciągle w domu (w Szwecji 73 proc.). Dawniej gotowano ją rano w garnkach i przelewano do termosów, po które sięgano przez cały dzień. Ten zwyczaj jeszcze się utrzymuje; potrzebny jest do tego celu specjalny gatunek kawy. Ale najczęściej sporządza się napar, przelewając wrzątkiem kawę na papierowych filtrach typu Melitta, znanych także w Polsce. Nawet w krajach słynących z dobrej kawy turystom ze Skandynawii oferuje się właśnie tak przyrządzony napój, o czym informują szyldy w oknach restauracji. Szwedzkie media widzą w tym objaw prowincjonalizmu swoich rodaków, domagających się tego, co piją u siebie. Ale ten sposób parzenia powoli wypierany jest przez nowoczesne domowe ekspresy.
Podawanie kawy jest jednym z przywilejów pracowniczych w Skandynawii. Jest ona serwowana za darmo w większości zakładów i instytucji i każdy ma prawo do dwóch przerw na kawę w czasie pracy. Wielu pracodawców instaluje obecnie wielkie automaty do parzenia. Wybór serwowanej przez nie kawy jest bardzo szeroki i ma ona też coraz lepszą jakość; jest mocniejsza i smaczniejsza od tej, jaką podaje się w domach czy nawet restauracjach.
Przerwa na kawę ma w Szwecji niemal sakralne znaczenie. „Możliwość picia kawy, kiedy ma się na nią ochotę, zaliczana jest do podstawowych praw człowieka” – ironizuje Bo Eriksson, autor książek o kawie. Przerwy takie mają charakter instytucji społecznej i są okazją do nieformalnych spotkań i dyskusji. Nazywa się je potocznie fika. Słowo to jest anagramem, czyli wyrazem utworzonym przez przestawienie sylab innego wyrazu, w tym przypadku kaffi, co oznaczało dawniej kawę. Wchodzi ono zresztą powoli do międzynarodowego słownictwa.
– Fika jest dziś dla ludzi tym, czym były dawniej niedzielne obiady domowe – mówi Lina Ahlin, autorka publikacji kulinarnych. Ostatnio wraca też do łask inna wiekowa instytucja socjalna związana z piciem kawy – kafferep: spotkania kobiet bez mężów i dzieci, na których można sobie swobodnie poplotkować o życiu.
Do kawy podczas fiki podaje się bułeczki cynamonowe, też rozpropagowane na świecie przez skandynawskie kryminały. W polskiej literaturze kucharskiej często można znaleźć przepisy na szwedzkie bułeczki cynamonowe, które czasem nazywa się także norweskimi, fińskimi, a nawet islandzkimi.
W Finlandii, która przejęła zwyczaj picia kawy od Szwedów (była przez sześć wieków częścią szwedzkiego imperium), kawa była symbolem narodowej tożsamości, kiedy kraj znalazł się – w tym samym czasie co Polska – pod rządami caratu. Rosyjski samowar przegrał z perkolatorem, jednym z pierwszych urządzeń do parzenia kawy, przypominającym samowar kształtem. I tu wszystkim zebraniom i spotkaniom towarzyszy wspólne picie kawy.
Picie kawy w Finlandii ma jednak pewną specyfikę w porównaniu z innymi krajami skandynawskimi. Kawa jest znacznie słabsza niż np. w Szwecji, co w jakimś stopniu tłumaczy, dlaczego to Finowie są liderami rankingu: słabszej kawy łatwiej wypić więcej. W niektórych rejonach Finlandii, głównie na dalekiej północy i na obrzeżu Zatoki Botnickiej, kawę się soli. Słodzi się ją natomiast często cukrem pozyskiwanym z soku brzozy, podobno znacznie zdrowszym. Do kawy wrzuca się także niekiedy specjalny fiński ser, skrzypiący w ustach przy gryzieniu, produkowany na północy z mleka reniferów. Finlandia jest także znaczącym eksporterem kawy palonej na Wschód, głównie do Rosji.
W Skandynawii, podobnie jak obecnie w Polsce, coraz częściej spotyka się ludzi pijących kawę na ulicy z papierowych kubków. Zwyczaj ten upowszechnił się pod wpływem amerykańskich seriali telewizyjnych, za którymi poszła ekspansja amerykańskich sieci kawowych. Tutaj jest jednak ostro krytykowany w mediach. Postuluje się obłożenie sprzedawanej w tej formie kawy specjalnym podatkiem i przeznaczenie zdobytych w ten sposób pieniędzy na dodatkowe sprzątanie ulic z porzucanych przez konsumentów kubków.
Kultura picia kawy stale się zmienia. Więcej kawy, zwłaszcza espresso, pije się teraz w barach kawowych. Również dlatego ulubiony bar Stiega Larssona i jego bohaterów w Sztokholmie (kręcono w nim niektóre sceny sfilmowanego „Millennium”) jest stale oblegany przez turystów. Narzekają na jedno – wysoką cenę szwedzkiej kawy.”

Choć sama nie jestem wielką miłośniczką tego napoju, bardzo lubię podczas pobytu w Szwecji te wszystkie przerwy na fikę. I lubię patrzeć, z jaką przyjemnością moi szwedzcy koledzy rozkoszują się smakiem kawy. Zresztą to świetna okazja, aby na chwilę oderwać się od komputera, zrobić sobie tzw. reset mózgu i porozmawiać o błahostkach, nie uważacie? 😉

I koniecznie jeszcze zobaczcie poniższy filmik! Za każdym razem bawi mnie do łez 🙂

 

Zdj. główne: Susanne Walström/imagebank.sweden.se

Magdalena Śliżewska

"Może faktycznie to nie my wybieramy nasze podróże, tylko one nas?"- napisała dziennikarka i podróżniczka Martyna Wojciechowska. Coś w tym jest. W końcu dziwnym splotem okoliczności to Skandynawia wybrała mnie... Od kilkunastu lat pracuję w szwedzkiej firmie Stena Line i dzięki temu mam możliwość poznawać tamte strony. A biorąc pod uwagę, że jako absolwentka dziennikarstwa jestem bardzo ciekawska, chłonę tę wiedzę zawsze z wielką chęcią. I z równie dużą przyjemnością podzielę się nią z Wami ;)

  • Bożena says:

    Czytając ten artykuł czułam wręcz zapach kawy 🙂 – mojego ulubionego napoju do szwedzkich kryminałów, których również miłośniczką jestem.

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.