Money, Money, Money!

Skandynawia | Brak komentarzy

Plastikowe pieniądze

Jakiś czas temu przeczytałam bardzo fajny wpis na blogu mojej koleżanki. Marta pisała o zmianach, jakie szykują Szwedzi w związku z wycofaniem z obiegu gotówki i zastąpieniem płatności plastikiem czyli po prostu  kartami. Co ciekawe, okazuje się, że to właśnie w Szwecji w drugiej połowie XVII wieku wymyślono i wprowadzono do obiegu banknoty. Marta świetnie spuentowała te informację pisząc, że noszenie sakiewek z monetami zaczęło być dla Szwedów niewygodne i dlatego postanowili wymyśleć coś bardziej praktycznego.

Ale ostatecznie okazało się, że gotówka też nie jest dobrym pomysłem, bo nie dość, że brudna to jeszcze niehigieniczna. Do tego prowokuje do kradzieży i świetnie funkcjonuje w tzw. szarej strefie. A niby pieniądze nie śmierdzą… Otóż śmierdzą, ale wiadomo, że lepiej się żyje, kiedy nie trzeba się martwić o kasę.

W każdym razie do 2030 Szwecja planuje zupełnie zrezygnować z gotówki. Już w tej chwili np. w takiej Karlskronie w autobusach za  bilety można zapłacić wyłącznie kartą. Jest jednak miejsce, a konkretnie bardzo znana lodziarnia na rynku, która z kolei preferuje jedynie gotówkę.

W tej nowy szwedzki trend znakomicie wpisał się pewien pastor z Karlshamn. Nie chodzi po kościele z tacą, tylko z czytnikiem. Czy to by się sprawdziło w Polsce? Nie jestem przekonana…

Marta słusznie w swoim wpisie zauważyła, że wprawdzie zmniejszy się w Szwecji ilość napadów na bank, ale przestępczość się przekwalifikuje i przeniesie w cyberprzestrzeń.

Proceder kradzieży numerów kart kredytowych, pinów w bankomatach, etc. jest nam zresztą znany z własnego podwórka i to nie od dziś.

Portfel bez gotówki? Sama nie wiem, czy jestem za czy przeciw takiej innowacji. Zapewne to kwestia przyzwyczajenia. Nowości przeważnie na początku budzą panikę.

No i oczywiście nie mogę się oprzeć i muszę Wam na koniec podrzucić link z przebojem z musicalu Cabaret (Liza Minnelli w tej roli bezcenna!)

Magdalena Śliżewska

"Może faktycznie to nie my wybieramy nasze podróże, tylko one nas?"- napisała dziennikarka i podróżniczka Martyna Wojciechowska. Coś w tym jest. W końcu dziwnym splotem okoliczności to Skandynawia wybrała mnie... Od kilkunastu lat pracuję w szwedzkiej firmie Stena Line i dzięki temu mam możliwość poznawać tamte strony. A biorąc pod uwagę, że jako absolwentka dziennikarstwa jestem bardzo ciekawska, chłonę tę wiedzę zawsze z wielką chęcią. I z równie dużą przyjemnością podzielę się nią z Wami ;)

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.