Nowe stare święto

Skandynawia | Brak komentarzy

Lubicie maj? I te dni ustawowo wolne od pracy, kiedy pogoda już dopisuje i można się wyrwać ze znajomymi na chwilę do domku nad jeziorem albo np. do Lizbony? A zdarzyło się Wam będąc pacholęciem, uczestniczyć z rodzicami w jakimś pochodzie pierwszomajowym? Albo tak, jak moja koleżanka Małgosia wyczekiwać z utęsknieniem tego dnia, w którym następowało oficjalne otwarcie sezonu na lody? Pewnie nie, bo to już stare dzieje…

Majowka1

To nie przypadek, że w XIX wieku w latach 80 ruch robotniczy wybrał datę 1 maja na dzień swoich manifestacji. W wielu krajach europejskich już nawet od czasów starożytnych ten dzień był świętem niekościelnym, czymś w stylu administracyjnego nowego roku.

W miejskich i wiejskich cechach kupców oraz rzemieślników dokonywano wówczas rozliczeń finansowych, wybierano nowe władze, zmieniano urzędników w miejskich zarządach. Chłopi, mistrzowie i sklepikarze wykorzystywali ten dzień do organizowania spotkań w swoich wspólnotach. Nikt nie pracował, nawet czeladnicy i uczniowie mieli wolne. Nie trzeba było iść do kościoła.

W Sztokholmie dzień 1 maja przyjął postać wielkiego festynu ludowego w parku Djurgarden. Do tego szła procesja, a na imprezie pojawiał się nawet sam król. Natomiast w tym samym czasie mieszkańcy małych miast urządzali sobie wycieczki na łono natury.

Z biegiem lat, kiedy organizacje pracodawców i wspomniane wcześniej instytucje zmieniły procedury formalne, czas wolny przybrał formy zorganizowanych wieców robotników zatrudnionych w przemyśle. Od roku 1890 w większości szwedzkich ośrodków przemysłowych odbywały się pochody przy udziale orkiestry, z transparentami i sztandarami.

Majowka2

W tygodniu poprzedzającym majowe święto szwedzcy uczniowie, podobnie jak ich rówieśnicy w innych krajach, powielając amerykańskie wzory, sprzedawali plastikowe kwiatki (zwane majowymi), a uzyskane z tego pieniądze przekazywali na pomoc chorym i niepełnosprawnym dzieciom.

Wkrótce nas też czeka majówka, już wypada robić plany na te wolne dni. Macie jakieś pomysły? Bo jeśli jeszcze nie, to może zajrzycie na naszą stronę http://www.stenaline.pl/do-szwecji/rejsy-turystyczne i tu znajdziecie coś interesującego dla siebie? Do czego zresztą jak zwykle gorąco zachęcam 😉

Magdalena Śliżewska

"Może faktycznie to nie my wybieramy nasze podróże, tylko one nas?"- napisała dziennikarka i podróżniczka Martyna Wojciechowska. Coś w tym jest. W końcu dziwnym splotem okoliczności to Skandynawia wybrała mnie... Od kilkunastu lat pracuję w szwedzkiej firmie Stena Line i dzięki temu mam możliwość poznawać tamte strony. A biorąc pod uwagę, że jako absolwentka dziennikarstwa jestem bardzo ciekawska, chłonę tę wiedzę zawsze z wielką chęcią. I z równie dużą przyjemnością podzielę się nią z Wami ;)

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.