Szwecja na rowerze

Skandynawia | Brak komentarzy

Tym razem zachęcam Was  gorąco do przeczytania relacji naszego kolegi Michała, który jakiś czas temu wybrał się ze swoim przyjacielem do Karlskrony wraz z rowerami…

1

Decyzję o wyjeździe podjęliśmy błyskawicznie, szybko sprawdziliśmy prognozę pogody, zaplanowaliśmy wolne w pracy, znaleźliśmy znajomych żeby zajęli się psem i już byliśmy gotowi płynąć. Oczywiście rowery zasłużyły na szybki przegląd, tylko na wszelki wypadek, bo sezon rozpoczęliśmy już jakiś czas temu.

Nadszedł dzień wyjazdu i już niemiła niespodzianka, 2 godziny przed odprawą zaczęło padać tak bardzo, że trudno nam było dojechać na terminal, ale udało się. Po szybkiej odprawie wjechaliśmy na prom, gdzie w ciepłej kabinie mogliśmy się wysuszyć.

Gdy dopłynęliśmy do Karlskrony, pogoda no cóż, raczej nie zachwycała, ale jak to mówią Szwedzi „nie ma złej pogody, są tylko złe ubrania”, zatem niezrażeni założyliśmy bluzy i ruszyliśmy malowniczą ścieżką wzdłuż brzegu wyspy do centrum. Po drodze zahaczyliśmy o Wamoparken, rozległy park, który oprócz miejsca spotkań okolicznych mieszkańców jest zarazem skansenem. Po krótkim zwiedzeniu kilku chatek i wysłuchaniu koncertu rozegranego przez przedszkolaków na instrumentach zrobionych z puszek i plastikowych butelek udających trąbki ruszyliśmy dalej.

Po około godzinie jazdy na rowerze, podziwiając widoki i zachwycając się dziesiątkami wysepek porozrzucanych na zatoce dojechaliśmy do Muzeum Marynarki Wojennej (Marinmuseum). Gorąco polecamy ekspozycję, dzięki której można w łatwy, szybki i przystępny sposób poznać historię Karlskrony, miasta tak istotnego w historii Szwecji. Wystawa zabiera nas w niezapomnianą podróż, która pozwala poznać życie ówczesnych Szwedów, ich upodobania oraz nastroje panujące wśród społeczeństwa. Na piętrze muzeum, znajduje się bardziej współczesna cześć ekspozycji dotycząca przemian w Europie i na Świecie w dobie Zimnej Wojny oraz tego jak oddziaływało to na Szwecję. Nowoczesne audioguide’y nagrane przez aktorów również w języku polskim są znakomitym przewodnikiem i pozwalają łatwo przenieść się 300 lat wstecz.

2

Gdy zwiedziliśmy wystawę wewnątrz muzeum nadszedł czas na zwiedzanie kilku statków zacumowanych przy budynku i na szczęście ku naszej radości wyszło słońce i błyskawicznie się ociepliło.

Karlskrona nie jest dużym miastem, dlatego po przejażdżce do ścisłego centrum, wysłuchaniu koncertu orkiestry Marynarki Wojennej, pojechaliśmy do dzielnicy małych kolorowych domków, niegdyś zamieszkiwanych przez najbiedniejszych, a to jedna z najbardziej prestiżowych dzielnic – Bjorkholmen. Niesamowitą radość sprawiało nam ściganie, uciekanie i gubienie się między domkami, ale ile można, więc równie szybko podjęliśmy decyzje, że trzeba coś zjeść dlatego zaczerpnęliśmy informacji u przesympatycznych mieszkańców, którzy bez chwili wahania skierowali nas… do Marinmuseum.

To była dobra decyzja, bufet serwowany w muzeum dał nam siłę na więcej, dlatego sprawdziliśmy rozkład rejsów promu na oddaloną od Karlskrony o 25 minut wysepkę Aspo.

Wybujało nas niezmiernie, ale dla takich doznań estetycznych było warto. Przeurocza wysepka, która jest wielką łąką, na której chaotycznie i bez większego ładu porozrzucane jest kilka domków i ogromny jak na tamte warunki supermarket. Objechanie wyspy dookoła i wszerz nie było wielkim wyczynem sportowym, ale bardziej chodziło o spędzenie mile czasu.

I tak czas upłynął bardzo szybko i chcąc zdążyć na prom powrotny musieliśmy powoli wracać. Droga powrotna okazała się być łatwiejszą, ale zmęczenie nie pozwoliło nam na zwiedzenie ruin w połowie drogi z centrum na terminal, dlatego odłożyliśmy to na kolejny raz, a teraz marzyliśmy tylko o prysznicu.

Ostatnią, poza snem na kołyszącym statku, atrakcją było wspólne ze Szwedami oglądanie meczu w C-View Bar. Oczywiście, chcąc w pełni wesprzeć drużynę szwedzką, w Stena Line Shopping zaopatrzyliśmy się w szalik i koszulkę w barwach narodowych Szwedów. Jakże mile było być zaczepianymi przez Szwedów cieszących się, że również inni kibicują ich drużynie.

Szwecja w jeden dzień to zdecydowanie za mało na poznanie całej bogatej kultury szwedzkiej, ale na pewno zwiedzanie na rowerze daje większe możliwości. Poza tym na pewno tam wrócimy, bo przecież to tak blisko…

3

Macie też jakieś ciekawe wspomnienia ze Szwecji na Rowerze? Wszyscy Potopowcy, łączcie się! Dzielcie się z nami swoimi wspomnieniami tu i na Fanpage Skandynawia dla Aktywnych.

Magdalena Śliżewska

"Może faktycznie to nie my wybieramy nasze podróże, tylko one nas?"- napisała dziennikarka i podróżniczka Martyna Wojciechowska. Coś w tym jest. W końcu dziwnym splotem okoliczności to Skandynawia wybrała mnie... Od kilkunastu lat pracuję w szwedzkiej firmie Stena Line i dzięki temu mam możliwość poznawać tamte strony. A biorąc pod uwagę, że jako absolwentka dziennikarstwa jestem bardzo ciekawska, chłonę tę wiedzę zawsze z wielką chęcią. I z równie dużą przyjemnością podzielę się nią z Wami ;)

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.