Szwedzkie marki…

Skandynawia | Brak komentarzy

Na moje pytanie: podaj szybko jakieś nazwy szwedzkich firm, najczęściej padało: IKEA, H&M, Volvo, Saab, Absolut i Stena Line (ale to najczęściej od ludzi z mojego otoczenia, wiadomo dlaczego). Mało kto dorzucał do listy takie nazwy jak Morris (moda męska) czy Happy Socks (producent zwariowanych skarpet i bielizny). A ci ostatni są znani już w ponad 50 krajach na wszystkich kontynentach. Warto się więc może zainteresować tą marką, zwłaszcza że ostatnio panuje u naszych panów nowy trend na kolorowe skarpety do garniturów. Widziałam w telewizji 😉 Najpierw zarost na drwala, a teraz te skarpetki. A może było odwrotnie? Mniejsza z tym.

Według moich prywatnych statystyk najbardziej rozpoznawalną szwedzką marką jest dla nas IKEA i H&M. Czemu nie można się właściwie dziwić. Zaistniały na naszym rynku już dobrych kilkanaście lat temu, są dostępne dla przeciętnego zjadacza chleba, pewnie nawet lubiane. Przyznaję się bez bicia, że sama uwielbiam ten szwedzki minimalizm prosto z IKEA i często tam robię zakupy. A że z jakością różnie bywa, rany, przecież nie ma rzeczy doskonałych!

Z narodzinami tej marki wiążę się zresztą ciekawa historia. Zaczęłam się nią interesować, kiedy usłyszałam od przewodnika, że założyciel IKEA przyjechał na otwarcie nowego sklepu …autobusem podmiejskim. A chyba nie muszę pisać, że gościu jest jednym z bogatszych ludzi na świecie. Co za sknerus, pomyślałam sobie wtedy. Ale w końcu w każdym szaleństwie jest jakaś metoda. Prawdopodobnie.

IKEA została założona w 1943 roku w Smalandii przez siedemnastoletniego wówczas Ingvara Kamprada. Nazwa firmy jest akronimem od imienia i nazwiska założyciela oraz nazwy farmy i wioski, w której się wychował: Elmtaryd i Agunnaryd. Kamprad żyłkę do interesów miał już od wczesnego dzieciństwa. Pierwszym poważnym „biznesem” chłopca był handel zapałkami. Kupował w Sztokholmie duże opakowania zapałek, żeby potem w swojej rodzinnej miejscowości sprzedawać z zyskiem pojedyncze pudełka. Na założenie firmy przeznaczył pieniądze, które dostał od ojca za dobre wyniki w nauce.

Na początku IKEA zajmowała się sprzedażą piór, portfeli, ramek do obrazów, obrusów, zegarków, biżuterii, pończoch oraz drobnych mebli. Kamprad dostarczał swoje towary, korzystając z ciężarówki należącej do miejscowego mleczarza.

Na pomysł, żeby skupić się na handlu meblami wpadł dość szybko, bo już w 1947 roku. Jedenaście lat później (w 1958 roku) w Almhult powstał pierwszy salon IKEI. Na powierzchni 6000 m2 Kamprad wystawiał gotowe aranżacje pokojów i mieszkań, podobne do tych, które znamy z ich dzisiejszych sklepów.

Stopniowo Kamprad opanowywał szwedzki rynek, co zakończyło się bojkotem ze strony innych tamtejszych producentów mebli. Pod wpływem licznych nacisków, kolejne zakłady meblarskie wycofywały się ze współpracy z IKEĄ. I w tym miejscu historii szwedzkiego koncernu pojawia się nasz rodzimy akcent. Otóż w latach 60., chcą ratować upadającą firmę, Kamprad podpisał umowę z fabryką w Radomsku i wznowił produkcję.

Zresztą IKEA słynie nie tylko z mebli, ale także z tradycyjnego szwedzkiego jedzenia. Kamprad po raz kolejny potwierdził swoje zdolności biznesowe, gdy w rok po uruchomieniu pierwszego salonu, zdecydował się utworzyć w nim restaurację. Dzięki temu pomysłowi, głodni klienci nie musieli opuszczać sklepu, co wpłynęło pozytywnie na wyniki finansowe firmy. Słynne klopsiki (Köttbullar) zatrzymywały klientów na miejscu i w konsekwencji pomagały sprzedawać meble.

Po drodze pojawiały się liczne kontrowersje na temat samego Kamprada i jego członkostwa w nazistowskiej partii Svensk Socialistisk Samling (Szwedzkiej Koalicji Socjalistycznej), nieprzychylne wypowiedzi pracowników i inne afery, ale jak widać nie wpłynęło to rozwój marki.

Dziś IKEA to światowy potentat na rynku meblarskim i wciąż funkcjonuje jako firma rodzinna. Cóż, tylko pozazdrościć…

Happy-Socks-New-Spring-Arrivals-Gotstyle-Main-624x624

Magdalena Śliżewska

"Może faktycznie to nie my wybieramy nasze podróże, tylko one nas?"- napisała dziennikarka i podróżniczka Martyna Wojciechowska. Coś w tym jest. W końcu dziwnym splotem okoliczności to Skandynawia wybrała mnie... Od kilkunastu lat pracuję w szwedzkiej firmie Stena Line i dzięki temu mam możliwość poznawać tamte strony. A biorąc pod uwagę, że jako absolwentka dziennikarstwa jestem bardzo ciekawska, chłonę tę wiedzę zawsze z wielką chęcią. I z równie dużą przyjemnością podzielę się nią z Wami ;)

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.