Welcome to…Szwecja

Skandynawia | 2 komentarzy

O czym warto wiedzieć, zanim spakujemy swoje manatki i podejmiemy decyzję o przeprowadzce do Szwecji? Postanowiłam zebrać w jednym wpisie kilka (przydatnych?) porad. Analizując moją listę od razu widzę, że o niektórych zwyczajach już z Dorotą pisałyśmy we wcześniejszych tekstach, ale mała „przypominajka” jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Wręcz przeciwnie, powtórzenie równa się utrwalenie, prawda?

  • Szwedzi kochają kawę i tradycję nazywaną fika. Pisałam już o tym jakiś czas temu (Fika? Obowiązkowo!). Przerwa na kawę to znakomita okazja do spotkania z przyjaciółmi, oderwania się na chwilę od pracy i zjedzenia czegoś słodkiego. O tak, to lubimy. Oczywiście kawę można zastąpić herbatą, o ile ktoś nie pija tej pierwszej.
  • Znajomość języka szwedzkiego z pewnością pomoże. To prawda, że większość Szwedów zna angielski, ale zawsze lepiej się zintegrować z tubylcami mówiąc ich językiem. I prościej zamówić coś do jedzenia w restauracji, znam to z autopsji, uwierzcie.
  • O ile to możliwe, róbcie zakupy do godziny siedemnastej. Potem wychodzą z pracy tłumy i do osiemnastej trzydzieści wszędzie jest pełno klientów. A poza tym sklepy zamykają przeważnie o dziewiętnastej. A już na pewno nie załatwicie większych sprawunków w sobotę po piętnastej lub w niedziele. Każdy chce odpocząć w weekend, sprzedawcy również.

Zatoka Hano 008

  • Skoro jesteśmy przy zakupach, należy pamiętać, że w Szwecji nie kupimy alkoholu o dowolnej porze na stacji benzynowej, a właściwie to nie kupimy mocniejszych trunków nigdzie, poza specjalnymi sklepami monopolowymi nazywanymi systembolaget. Te reguły mogą wydawać się nam nieco rygorystyczne, ale w ten właśnie sposób nasi sąsiedzi zza Bałtyku  poradzili sobie z problemem alkoholizmu.
  • Pomyślmy dwa razy, zanim wyrzucimy do śmieci plastikową siatkę. Większość sklepów w Szwecji pobiera opłaty za plastikowe lub papierowe torby na zakupy. Takie zachowanie jest już zresztą nam znane z własnego podwórka. Wniosek? Bądźmy ekologiczni i idąc na zakupy zabierajmy ze sobą jakąś bawełnianę siatkę wielokrotnego użytku.
  • W Szwecji po urodzeniu dziecka, z maluszkiem w domu często zostaje tata (na tzw. tacierzyńskim). Zresztą mężczyźni nie widzą w tym nic dziwnego. Szwedzkie pary mają do dyspozycji 480 dni płatnego urlopu macierzyńskiego i ten okres może być w dowolny sposób rozdzielony pomiędzy oboje rodziców.
  • Wiele firm zamyka swoje podwoje w lipcu. Z powodu urlopów pracowników, którzy mają prawo wziąć pod rząd wolne od czterech do sześciu tygodni. O tym zresztą obszerniej pisałam we wpisie Czas relaksu czyli Szwed na wakacjach. Co tu dużo mówić, tego to im naprawdę zazdroszczę!
  • Lagom. Słowo, którego nie da się przetłumaczyć dosłownie. Każdy Szwed je zna. Znaczy mniej więcej: wystarczająco, akuratnie. I tak właśnie starają się żyć w tym kraju: na luzie, bez stresu, w równowadze.
  • Kiedy już się przeprowadzisz do Szwecji, musisz za przykładem pozostałych tubylców zostać fanem Eurowizji. A do tego urządzać nowe mieszkanie tylko w Ikea. Szwedzi wspierają swoją gospodarkę w każdy możliwy sposób.
  • Jeśli zostaniesz zaproszony w gości, nie zapomnij ściągnąć butów. Świadczy to o szacunku do gospodarzy. Poza tym pamiętaj, że punktualność to w Szwecji ogromna zaleta. Bądź na czas czy to na spotkanie biznesowe czy na przyjacielską fikę. Pociąg odjedzie punktualnie nawet bez Ciebie. Prom zresztą też 😉
  • Naucz się, a może raczej przyzwyczajaj do tego, że tu możesz pić wodę prosto z kranu. Jest czysta i świeża, a Ty możesz zaoszczędzić na kupowaniu wody w sklepach.
  • O szwedzkim stylu pisała Dorota w tekście Ubierać się jak Szwedka. Dodam do tego tylko tyle, że strój biznesowy nie oznacza dla nich wyłącznie garnituru czy garsonki, a wręcz przeciwnie: dżinsy są jak najbardziej na miejscu. Prostota i wygoda.
  • Z poważniejszych rzeczy warto wiedzieć, że nie zawsze służba zdrowia i edukacja jest w Szwecji bezpłatna. Ale to chyba temat na osobny wpis.

Zanim podejmiemy decyzje o przeprowadzce do innego kraju, trzeba zaznajomić się ze wszystkimi aspektami tamtejszego życia. Tymi błahymi i tymi poważnymi. Zresztą każdy myślący i rozsądny człowiek ma tego świadomość. Przynajmniej mam taką nadzieję…

4f533bbaafc3347da433b1c2cdbbe146

Magdalena Śliżewska

"Może faktycznie to nie my wybieramy nasze podróże, tylko one nas?"- napisała dziennikarka i podróżniczka Martyna Wojciechowska. Coś w tym jest. W końcu dziwnym splotem okoliczności to Skandynawia wybrała mnie... Od kilkunastu lat pracuję w szwedzkiej firmie Stena Line i dzięki temu mam możliwość poznawać tamte strony. A biorąc pod uwagę, że jako absolwentka dziennikarstwa jestem bardzo ciekawska, chłonę tę wiedzę zawsze z wielką chęcią. I z równie dużą przyjemnością podzielę się nią z Wami ;)

  • mm Magdalena says:

    No właśnie gdzieś się ulotniło przy wstawianiu wpisu. Ale już jest 🙂 Chodzi o słowo lagom. Dzięki za czujność i pozdrawiam!

  • aga says:

    Super napisane 🙂 Tylko mam pytanie, jak brzmi “Słowo, którego nie da się przetłumaczyć dosłownie. Każdy Szwed je zna. Znaczy mniej więcej: wystarczająco, akuratnie. I tak właśnie starają się żyć w tym kraju: na luzie, bez stresu, w równowadze.”? 🙂

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.