Fika? Obowiązkowo!

Skandynawia | 4 komentarzy

Przerwa na kawę po szwedzku

Fika czyli w wolnym tłumaczeniu przerwa na kawę, to pierwsze słowo z którym spotykamy się po przyjeździe do Szwecji. No może trzecie zaraz po słowie hej (cześć) i tack (dziękuję). Ale to coś więcej, niż zwykłe wypicie gorącego napoju. To szwedzki styl życia. Tradycja, której przestrzega każdy szanujący się obywatel tego kraju.

Fika to wręcz towarzyski fenomen. Każdy moment jest dobry, żeby zrobić sobie na nią przerwę. Rano albo wieczorem, w pracy (koniecznie i to nie raz!) albo w domu a może w kawiarni… Można pójść na fikę z kolegami, przyjacielem czy rodziną. Albo po prostu z kimś, kogo chcesz bliżej poznać. Tylko pamiętaj, obowiązkowa kawa kilka razy w ciągu dnia!

2

I rzeczywiście wiem z autopsji, że w czasie pobytu w Szwecji to istne szaleństwo się udziela. Choć raczej wypadałoby napisać: to wyciszenie się udziela, ten stoicki spokój. Nikt nie pija tam kawy w biegu, nie zjada kanapki pod biurkiem, przerwa na kawę albo lunch to rytuał. Zwyczajowo każdy ma godzinną przerwę na posiłek. Fakt, że potem pracuje się o te 60 minut dłużej, ale możliwość oderwania się od pracy choćby na chwilę i wyjścia na miasto ze znajomymi w celu zjedzenia jakiegoś lekkiego posiłku jest wręcz bezcenna. Człowiek łapie wówczas jakiś taki dystans do siebie, otoczenia, do pracy…

Znajomi mnie czasami pytają, po co tyle razy pływam  do tej Karlskrony, przecież to małe miasto, więc już z pewnością wszystko tam zwiedziłam. A ja właśnie wtedy odpowiadam: jak to po co? Na kawę! A do niej koniecznie jakieś ciastko. Np. cynamonową bułkę, pyszności! Bo mam ochotę posiedzieć w mojej ulubionej Cafe Tre G na Landbrogatan 9, o niczym nie myśleć, po prostu się zrelaksować. I pozazdrościć w duchu tym wszystkim Szwedom, że stać ich na luksus, jakim jest wewnętrzy spokój i praktycznie zerowy poziom stresu.

To co? Może wyskoczymy na fikę?

camilla_degerman-eating_semla-1639

Magdalena Śliżewska

"Może faktycznie to nie my wybieramy nasze podróże, tylko one nas?"- napisała dziennikarka i podróżniczka Martyna Wojciechowska. Coś w tym jest. W końcu dziwnym splotem okoliczności to Skandynawia wybrała mnie... Od kilkunastu lat pracuję w szwedzkiej firmie Stena Line i dzięki temu mam możliwość poznawać tamte strony. A biorąc pod uwagę, że jako absolwentka dziennikarstwa jestem bardzo ciekawska, chłonę tę wiedzę zawsze z wielką chęcią. I z równie dużą przyjemnością podzielę się nią z Wami ;)

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.